Księga gości

Kamila (kamako 'at' buziaczek.pl)
12 grudnia 2011
Właśnie wróciłam gorąco z Filharmonii Dowcipu. Pierwszy raz brałam udział w takim wydarzeniu. Jest to istna uczta dla ducha! Dla każdego coś dobrego od klasyki: Strauss, Czajkowski, Bach, Chopin bo czysty rock czyli Pink Floyd, nie można zapomnieć o Queen czy Abba. Idealne połączenie każdego możliwego gatunku np. z operą \"Carmen\". Wszystko ze śmiechem i w guście. Uwielbiam, polecam i chętnie bym poszła nie raz. Na żywo zawsze lepiej. Pozdrawiam każdego muzyka każdego z osobna. Taki talent i miłość do muzyki jedynie pozazdrościć i chłonąć!
Beata Drozd (beatadrozd5 'at' wp.pl)
2 grudnia 2011
Cóż może rzec człowiek,widz,fan kiedy usłyszy Anioły? Jesteście dla mnie jedną z najpiękniejszych przygód (a stąpam już trochę po ziemi). Kto by pomyślał,że tak cudne istoty skradną me serce. O płycie moi przedmówcy napisali chyba wszystko,,,,,mogę tylko oddać swoje emocje,,,,Z opuszczonymi powiekami chłonę każdy dzwięk,nutę...odpływam,,widzę instrumenty,twarze wykonawców,,,jestem w niebie. W czasach blichtru,chłamu serwujecie Drodzy Państwo piękno pobudzające zmysły,wyobrażnie ,sztukę przez wielkie S....To piękno jest na wyciągnięcie ręki wystarczy unieść ramię.
Justyna Siuchta (justyna.siuchta 'at' gmail.com)
1 grudnia 2011
Z cyklu ‘o płycie słów kilka’ ;) Widać, że krążek powstał z pasji, a nie względów czysto komercyjnych, co niestety! czasami się zdarza. Stawianie zarobku nad jakością jednak nigdy w przypadku Filharmonii Dowcipu nie miało racji bytu. Płyta jest lekka i w każdym dźwięku słychać, że powstała z miłości do tego co się robi, a w zasadzie czym się żyje, a nie z konieczności. Słychać, iż każdy dźwięk jest maksymalnie dopracowany, stąd cała płyta utrzymuje jednakowy, wysoki poziom! Nie ma utworów lepszych i gorszych, jest jedna spójna całość, która zachwyca i sprawia, iż człowiek ma ochotę słuchać wciąż od początku. Oczywiście niejednokrotnie zdarzy się, że jej odbiorca stwierdzi, iż mogło się na niej pojawić coś jeszcze. Sama bardzo żałuję, że obok moich ukochanych ‘8 dźwięków’, ‘Słowian’ i ‘Etiudy’ nie dopełniło jej np. ‘w grocie króla gór’. Może następnym razem... :) Prawda jest taka, że jeden krążek to za mało, by pokazać wszystko to, co macie do zaoferowania. Płyta wyjątkowa nie tylko dla nas, Waszych fanów. Z pewnością okaże się świetnym gwiazdkowym upominkiem zarówno dla tych, którzy już Was znają, jak i (a może właśnie przede wszystkim!) dla tych, którzy nie tylko z muzyką klasyczną, ale i z FD, nie mięli do tej pory nic wspólnego. I niewątpliwie bardzo się cieszę, iż ten krążek wreszcie się pojawił. Zamiast oglądać filmiki na YT, mogę ‘Chopina XXI wieku’ i ‘Carmen’ zabrać ze sobą i delektować się nimi jadąc na uczelnię, czy spędzając wieczór przy lampce wina. I tak, jak nie można doczekać się kolejnego Waszego spektaklu muzycznego, tak i nie można doczekać się ponownego odtworzenia krążka, by po raz enty dać się uwieść genialnemu połączeniu sfery sacrum (klasyka) z profanum (muzyka rozrywkowa). Wielki ukłon w stronę tych, dzięki którym \'Muzyka bez granic\' trafiła na rynek. :) I na koniec mogę jedynie dodać, iż bardzo liczę na kolejną płytę, a później jeszcze jedną :) A najlepiej 3płytowy box :D Pozdrawiam
Monika Łaszkiewicz (monika_mona 'at' wp.pl)
1 grudnia 2011
Płyta jest wręcz \"do schrupania\", nie tylko ze względu na zawartość audio, ale także pod względem wizualnym - fajne zdjęcia, grafika, super pomysł z opisem \"jak to się zaczęło\", wszystko napisane skromnie i szczerze. :) Muzyka na płycie czaruje, hipnotyzuje, przenosi do innego, lepszego świata... Utwory są tak perfekcyjnie dobrane, że ma się wrażenie spójności, płynności… Dzięki temu zbliżając się do ostatnich taktów, dziesiątego utworu, ma się ochotę przesłuchać płyty jeszcze raz i jeszcze raz... Po prostu magia... :) Stopniowane jest również napięcie – po energetycznym kawałku, jak „Etiuda rewolucyjna”, przechodzi się do świata muzyki bałkańskiej i żydowskiej – radosnej, ale skłaniającej do refleksji, by po chwili rozpłynąć się w dźwiękach fortepianu przy „Belle”, a obudzić przy namiętnym „Libertangu” A. Piazzolli… Filharmonia Dowcipu to nie tylko przepiękna muzyka, ale także gra aktorska, zabawa, dosłownie szaleństwo na scenie – kto był na koncercie, ten wie – kto nie był musi koniecznie się wybrać. ;) Cieszę się jednak, że powstała płyta, dzięki której można skupić się wyłącznie na muzyce, zachwycić jej pięknem, „dostrzec” pewne rzeczy, które podczas koncertu mogą \"umknąć\"… Gratuluję bardzo udanego debiutu! Cieszę się, że mogę \"mieć\" choć \"cząstkę\" FD w domu. ;) Z niecierpliwością czekam na kolejną płytę, każde nowe przedsięwzięcie, każdy koncert… :)
Ilona Jasińska (jasinska-ilona 'at' wp.pl)
1 grudnia 2011
Rzec by się chciało-zwykła płyta, przecież wszyscy teraz je wydają. Ale nie, ona nie jest zwykła... To część historii Filharmonii Dowcipu, część życia jej członków i zarazem część naszego... Fajnie będzie kiedyś, słuchając jej ze swoimi dziećmi, powiedzieć: \"to część mojej historii...\"!
Jesteś 419475 gościem na naszej stronie